Znać Pasterza
W kościele odbywał się wieczór poezji religijnej, którego gwiazdą był starszy, doświadczony aktor – uznany mistrz słowa. Po oficjalnym programie, nagrodzony gromkimi brawami artysta wszedł na ambonę i zaoferował, że spełni jeszcze jedno życzenie wiernych. Wtedy z pierwszej ławki podniósł się starszy ojciec zakonny w skromnym, wysłużonym habicie.
– Czy zechciałby pan, panie profesorze, wyrecytować dla nas na koniec Psalm 23? – zapytał cichym, skromnym głosem zakonnik.
Doświadczony aktor spojrzał na zakonnika z szacunkiem, ale i z pewnością siebie, jaką daje całe życie spędzone na deskach teatru.
– Owszem, uczynię to – odpowiedział aktor. – Mam jednak jeden warunek. Kiedy ja skończę, ojciec wejdzie tutaj i wypowie słowa tego samego psalmu.
Zaskoczony i nieco zakłopotany ojciec zakonny skinął potakująco głową.
Aktor wyprostował się na ambonie, zamknął na chwilę oczy, a gdy je otworzył, w przestrzeni kościoła rozbrzmiał jego potężny, głęboki i perfekcyjnie modulowany głos. Każde słowo było idealnie wyważone, a artystyczny kunszt i akustyka świątyni zapierały dech w piersiach:
– Psalm 23: Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach...
Kiedy wybrzmiał ostatni werset, w kościele natychmiast wybuchła głośna owacja. Ludzie wstawali z ławek, gratulując mistrzowi kolejnego genialnego popisu. Gdy brawa w końcu ucichły, aktor wzrokiem odszukał duchownego i gestem dłoni zaprosił go na ambonę.
Starszy zakonnik podszedł powoli, złożył dłonie i lekko pochylił głowę. Jego głos był drżący, naznaczony wiekiem i cichy, ale kryła się w nim niezwykła, przejmująca głębia.
Gdy zaczął mówić: "Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć...", w kościele momentalnie nastała absolutna, niemal sakralna cisza. Zakonnik nie recytował tekstu przed publicznością – on nim oddychał, rozmawiając z Kimś, kto był tuż obok niego. Kiedy skończył, nikt nie klaskał. Nikt nie poruszył się w ławce. W świątyni panowało głębokie milczenie, a w oczach większości zgromadzonych ludzi szkliły się łzy.
Doświadczony aktor przez dłuższą chwilę napawał się tą poruszającą ciszą, głęboko wstrząśnięty tym, czego właśnie doświadczył. Podszedł do starszego zakonnika, położył mu dłoń na ramieniu, odwrócił się do wiernych i powiedział:
– Drodzy państwo, mam nadzieję, że jesteście świadomi, co tu się przed chwilą wydarzyło. Ja, dzięki swoim latom pracy i doświadczeniu, doskonale znam słowa tego psalmu... ale ten ojciec zakonny zna Pasterza.
Psalm 23:
Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, przywraca mi życie. Prowadzi mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska dodają mi otuchy. Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity. Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia i zamieszkam w domu Pańskim na długie dni.